Recenzje
Odplamiacz kieszonkowy
11 stycznia 2015
Plamy po sosie pomidorowymi i soku malinowym
Autor: http://miszmoshi.blogspot.com

Małe cudeńko dla lubiących się ubrudzić :)

W ostatnim poście pokazywałam Wam przesyłki, wśród których był również odplamiacz Pure Queen. Nie ukrywam, że byłam go baardzo ciekawa, podobnie z resztą jak Wy, co dało się odczuć w komentarzach :) To małe cudeńko przeszło już pierwsze testy, więc czas nareszcie na recenzję! :)
ODPLAMIACZ KIESZONKOWY
PURE QUEEN
OPIS PRODUCENTA I KILKA SŁÓW INSTRUKCJI:
 KLIKNIJ BY POWIĘKSZYĆ :)
 SKŁAD:
MOJA OPINIA: Przyznam się, że na początku trudno było mi uwierzyć w to, że takie maleństwo poradzi sobie z plamami, np. po ketchupie, kawie lub czekoladzie. Nie ukrywam, że jeśli chodzi o takie rzeczy to jestem strasznie roztrzepana przez co bardzo często zdarza mi się czymś ubrudzić. Niestety najczęściej jest to właśnie żywność lub niebieskie długopisy :) Ten produkt służy głównie do usuwania plam z żywności, więc skupiłam się na jego testowaniu głównie w tym obszarze. Choć, jak zobaczycie później, nie omieszkałam oczywiście spróbować usunąć długopisu. Pierwsza, najważniejsza dla mnie rzecz to fakt, że póki co odplamiacz nie niszczy tkanin. Testowałam go na kolorowych ubraniach i pościeli i póki co, nic nie wyblakło.  Na zdjęciach poniżej widać jaśniejszy obszar po użyciu odplamiacza jednak jest to głównie efekt, po wytarciu cieczy chusteczką. Po wypraniu tkaniny bądź namoczeniu w wodzie, nie pozostał żaden ślad. Zaraz przejdę do opisu konkretnych plam, jednak najpierw jeszcze parę słów o opakowaniu. Jest ono schludne, proste i moim zdaniem typowo kobiece. Biel połączona z różem :) Zamknięcie jest bardzo szczelne przez co nie ma możliwości by cokolwiek nam się wylało niepotrzebnie. Bałam się, że końcówka zmazująca będzie podobna jak te w markerach, przez co plamy spowodują jej zabarwienie, a w późniejszym czasie nie da się już usunąć nic z tkanin. Jakże mile się rozczarowałam, gdy okazało się, że końcówka jest twarda i służy tylko i wyłącznie do tarcia. Nic w nią nie wsiąka, nie barwi się więc. Odplamiacz możemy więc używać tak długo, jak będzie w nim ciecz. Cały mechanizm polega powiem na tym, by dociskając końcówkę, wydobyła się mała ilość płynu, którą czyścimy ubrudzoną tkaninę. Odplamiacz jest faktycznie kieszonkowy, mały i lekki przez co nie zajmuje dużo miejsca w torebce i nie ciąży. Jestem pewna, że dopóki nie wyczerpie się płyn, będzie stałym gościem w mojej torebce. Chyba każda z nas była w sytuacji, gdy w trakcie jedzenia czegoś w restauracji/barze/u znajomych, fragment posiłku wylądował nam na spodniach bądź bluzce :) tutaj do akcji wchodzi właśnie PureQueen :) Odplamiacz dostępny jest stacjonarnie w SuperPharm bądź przez internet na Allegro :) Więcej szczegółów TUTAJ :)Przejdźmy do poszczególnych plam (niestety udało mi się sfotografować jedynie trzy).KETCHUP
Dla mnie to jedno z największych zaskoczeń jeśli chodzi o ten produkt.  Nie spodziewałam się, że z taką łatwością usunę plamę po sosie pomidorowym. Na ostatnim zdjęciu po lewej stronie jest plama po użyciu odplamiacz jednokrotnie, na prawej świeża plama. Jak wspominałam wcześniej, jasne ślady to pozostałości po wycieraniu tkaniny chusteczką. SYROP MALINOWY
Również duże zaskoczenie. Po jednokrotnym użyciu, plama z syropu zniknęła nie pozostawiając żadnego śladu. Zdjęcie 1. Świeża plama z syropem, 2. plama po wytarciu chusteczką, 3. plama z nałożonym odplamiaczem, 4. Miejsce po plamie po wysuszeniu.
Autor: http://miszmoshi.blogspot.com/2013/04/mae-cudenko-dla-lubiacych-sie-ubrudzic.html

Dodaj komentarz

Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.

"       Royal secrets… look perfect like a Queen       "